O dążeniu do samodoskonalenia i nieustannej pogoni za byciem lepszą wersją siebie, rozmawiały ekspertki podczas 4. edycji Trend Track.

Czy samodoskonalenie to wciąż droga do rozwoju, czy jednak niekończąca się presja bycia „lepszą wersją siebie”? To pytanie stało się punktem wyjścia do dyskusji podczas czwartej edycji Trend Track. Spotkanie, organizowane przez agencję BrandLift, poświęcone zostało idei self-improvement oraz cienkiej granicy między świadomym rozwojem a autoeksploatacją w świecie napędzanym przez media społecznościowe i technologie wspierające budowanie nawyków. 

Presja nieustannego samodoskonalenia dotyczy już niemal każdego z nas. W erze aplikacji do zarządzania czasem, monitorowania celów i budowania nawyków coraz częściej funkcjonujemy w trybie ciągłej optymalizacji – własnej efektywności, produktywności i stylu życia. Każdy z nas ma jednak inną perspektywę, potrzeby i doświadczenia związane z kulturą self-improvement. Dla jednych to źródło inspiracji i realnej zmiany, dla innych – narastające presja i poczucie bycia niewystarczającym. To właśnie różnorodność tych spojrzeń była osią dyskusji podczas wydarzenia. W spotkaniu udział wzięły:

  • Angelika Nowicka, reprezentuje pokolenie twórców internetowych, które żyje w samym centrum kultury produktywności, self-improvementu i presji bycia „on” 24/7, @angie.nowicka
  • Natalia Ziopaja, psycholożka, psychotraumatolożka i interwentka kryzysowa, która zajmuje się popularyzacją wiedzy o zdrowiu psychicznym. Tworzy treści edukacyjne, prowadzi szkolenia oraz jest autorką książek poświęconych samorozwojowi i dobrostanowi, @psychologiczne_ciekawosci
  • Joanna Krajczewska, twórczyni projektów wellbeingowych, organizujące retreaty oraz wydarzenia wspierające regenerację, równowagę i budowanie zdrowych nawyków w codziennym życiu, @joannakrajczewska

Kultura ciągłej optymalizacji

Dziś self-improvement to globalny rynek wart miliardy, a rozwój osobisty coraz częściej przyjmuje formę projektu do zaplanowania i zoptymalizowania. Paradoksalnie jednak – im więcej w siebie inwestujemy, tym częściej pojawia się poczucie, że to wciąż za mało. W efekcie łatwo wpaść w pułapkę tzw. „toxic productivity”, czyli nieustannego ulepszania siebie bez wyraźnej granicy czy momentu zatrzymania. Bo kiedy celem staje się „lepsza wersja siebie”, trudno jednoznacznie określić, gdzie właściwie znajduje się meta. 

Kiedy tracimy poczucie kontroli nad otoczeniem, bardzo łatwo szukamy jej w obszarach, na które mamy wpływ, takich jak self-improvement. Zaczynamy chwytać się tego, co możemy kontrolować: aktywności fizycznej, diety, medytacji czy jogi. To działa jak swoisty wentyl kontroli – sposób na rozładowanie napięcia i odzyskanie poczucia sprawczości w świecie, który często wydaje się nieprzewidywalny. To zdrowy mechanizm, dopóki pozostaje jednym z wielu sposobów regulowania emocji. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się jedynym narzędziem radzenia sobie. Wówczas łatwo wejść w schemat ciągłego „więcej, mocniej, szybciej, lepiej” i wpaść w tzw. hedonistyczną bieżnię – niekończący się wyścig, w którym bez końca biegniemy i szukamy kontrolimówi Natalia Ziopaja, psycholożka

Wellbeing jako nowy imperatyw 

Równolegle do rosnącej popularności produktywności, zmienia się także język, którym opisujemy sukces. Coraz częściej mówimy o równowadze, zdrowiu psychicznym i dbaniu o siebie. Wellbeing stał się jednym z kluczowych trendów ostatnich lat – zarówno w kontekście życia prywatnego, jak i środowiska pracy. Jednak wraz z jego popularyzacją pojawia się pytanie. Czy dobrostan rzeczywiście stał się wartością samą w sobie, czy raczej kolejnym elementem do osiągnięcia? 

W praktyce troska o siebie coraz częściej przyjmuje formę kolejnego zadania na liście. Aplikacje przypominają o śnie, medytacji czy nawodnieniu, a odpoczynek bywa planowany z taką precyzją jak spotkania zawodowe. W efekcie nawet regeneracja zaczyna podlegać presji efektywności.

Czy można się zatrzymać?

Coraz częściej pojawia się więc potrzeba redefinicji podejścia do rozwoju i produktywności. Być może kluczowe nie jest robienie więcej, lecz odzyskanie zdolności do świadomego wyboru – kiedy działamy, kiedy odpoczywamy, kiedy chcemy się rozwijać, a kiedy po prostu być. 

W świecie, który premiuje ciągłe działanie, umiejętność zatrzymania może okazać się jedną z najważniejszych kompetencji. To ona pozwala odzyskać perspektywę i oddzielić realne potrzeby od tych, które wynikają z presji otoczenia. 

Być może więc prawdziwy balans nie polega na idealnym zarządzaniem każdym obszarem życia, ale na odejściu od przekonania, że zawsze trzeba coś jeszcze poprawić.

Więcej informacji na: Trend Track – platforma dla świadomych zmian – BrandLift